Chorwacja

Dziś wracam do Was z wspomnieniami z mojej wycieczki na Chorwację. Pamiętam, że długo się do niej zabieraliśmy z Adamem i jakoś zawsze wpadały nam inne wycieczki na początek kolejki, a ta miała być następna. W końcu przyszedł ten czas, że postanowiliśmy odwiedzić Chorwację. W podróż wybraliśmy się autami i to trzema, gdyż jechało nas 10 osób. Były to rodzinne wakacje, wiec i plan wycieczek był spokojniejszy 🙂

Z pewnością przed samym miejscem docelowym w Chorwacji postanowiliśmy zwiedzić Park Narodowy Jezior Plitwickich. Jego największą atrakcją jest 16 jezior krasowych połączonych ze sobą licznymi wodospadami. Długość wszystkich jezior wynosi łącznie 8,2 km, a ich łączna powierzchnia – ok. 200 hektarów. Największym z nich jest jezioro Kozjak ma powierzchnię 80 hektarów i jest głębokie na 49,5 m. Muszę przyznać, że miejsce jest piękne i magiczne… Czułam się tam jak w bajce. Wszystko otoczone zielenią, drewniane kładki, mostki, w około przepiękne wodospady i jeziora. Szum tego wszystkiego w połączeniu ze śpiewem ptaków, był niczym muzyka relaksująca dla odwiedzających to miejsce. Z pewnością wybierając się na Chorwację musicie to miejsce odwiedzić!

Z Jezior Plitwickich pojechaliśmy ok 2h. do miejsca, gdzie mieliśmy odpocząć i przespać się przed dalszą podróżą. Po dojechaniu na miejsce stwierdziliśmy z Adamem, że pójdziemy chwilę pobiegać i zobaczyć okolicę. Szybko jednak zrezygnowaliśmy widząc ile tam lata nietoperzy … Wieczór był raczej krótki i leniwy zważając na to, że rano mieliśmy wstać i jechać dalszą część drogi. Tym jednak nie będę Was zanudzać i przejdę od razu do rzeczy.

W Chorwacji mieliśmy wynajęty na ok. 2 tygodnie dom z basenem w miejscowości Brscecine. Widok z basenu był obłędny, gdyż roztaczała się przed nim panorama Chorwacji z widokiem na Morze Adriatyckie. To był widok! Nie wspomnę już o tym, że właściciele mieli w swoim ogrodzie mały kącik, w którym trzymali żółwie. Karmienie tych maleństw, było świetnym przeżyciem i dawało dużo radości. Nie które z nich były tak małe, że ciężko je było zobaczyć.

Jak na porę, w której się wybraliśmy to pogoda nam bardzo sprzyjała.

Z racji tego, że do Dubrownika mieliśmy bardzo blisko, bywaliśmy tam dość często. W ciągu dnia zwiedzaliśmy miasto, mury i inne atrakcje, które opiszę Wam poniżej. Wieczorem tez odwiedzaliśmy Dubrownik, aby poczuć ten klimat i zobaczyć to miasto z zupełnie innej perspektywy. Musze jednak przyznać, że Chorwaci są bardzo nieprzyjemni zwłaszcza na drodze!

 

1 # DUBROWNIK 

Jako, że byliśmy tu dość często, opiszę Wam w całości atrakcje, które zobaczyliśmy nie rozdzielając ich na dni. Mieliśmy też okazję pozwiedzać troszkę wysp i to też Wam opiszę tutaj.  Dubrownik jako miasto ma niesamowity klimat i historię. Wielu osobom jak i nam kojarzy się ono z serialem „Gra o Tron”. Przyznam, że niestety nie oglądałam, ale obiecałam sobie nadrobić zaległości!  Jak się zapewne domyślacie, obowiązkowym punktem zwiedzania Dubrownika były mury obronne. Jest to jedna z droższych, a jednocześnie popularniejszych atrakcji południowej Chorwacji. Warto zakupić bilet i udać się w długą wędrówkę w czasie i przestrzeni ponad dachami zabytkowego miastaNa mury można wejść w trzech miejscach. Za Bramą Pile (po lewej stronie po wejściu na teren Starego Miasta), przy twierdzy św. Jana i Akwarium oraz przy ul. Svetog Dominika. Myśmy wchodzili bezpośrednio za Bramą Pile. W czasie zwiedzania będziecie mogli napawać się pięknymi widokami, a nawet przysiąść w małej „kawiarence” na kawę z pięknym widokiem na bezkres morza. Niestety nie wszystkie punkty były otwarte i dostępne dla zwiedzających.  Spacer po murach obronnych Dubrownika to bez wątpienia niezwykła przygoda. Pamiętajmy jednak o kilku podstawowych zasadach, które ułatwią nam zwiedzanie i pozwolą uniknąć problemów. Spacer ten odbywa się tylko w jedną stronę! Pod żadnym pozorem nie wyrzucaj biletu uprawniającego do zwiedzania. W okolicach Starego Portu są one sprawdzane ponownie.

DUBROWNIK – WZGÓRZE SRD (PUNKT WIDOKOWY)

Na wzgórze Srd dojechaliśmy samochodem. Drogi tam są tak wąskie i strome, że prawie dostałam zawału… Z pewnością drugi raz autem nie chciałabym się tam wybrać 🙂 Całość drogi na górę wynagrodził mi piękny widok.  Ze wzgórza Srđ możemy podziwiać przepiękną panoramę na Dubrownik oraz na wyspy Elafickie, na wybrzeże w kierunku Czarnogóry, możemy też podziwiać pasmo gór w lądowej części Chorwacji. Na samym wzgórzu jest restauracja, sklepik z pamiątkami i kilka tarasów widokowych.

DUBROWNIK – WYPRAWA PO WYSPACH

Adam ma patent sternika, więc postanowiliśmy, że wynajmiemy motorówkę i popływamy od wyspy do wyspy. Nie ukrywam, że troszkę się bałam bo to różnie na morzu bywa, ale było super ! Pojechaliśmy do centrum Dubrownika do portu i tam czekał już na nas Pan od którego wynajmowaliśmy motorówkę. Szybkie przeszkolenie, pokazanie i przypomnienie co i jak by potem oddać się przygodzie. Nie ukrywam Adamowi, prowadzenie motorówki szło idealnie, ale dla tych co też będą chcieli, kiedyś wypożyczać motorówkę uczulam na panujące tam przepisy co do prędkości w wyznaczonych strefach! Nie na wszystkie wyspy do których podpływaliśmy udało nam się wejść, ale z pewnością byliśmy na Lopud. Piękna, malownicza i bardzo niewielka wyspa. W jednej z pobliskich restauracji zjedliśmy przepyszny makaron z krewetkami! Na wyspie nie byliśmy zbyt długo, gdyż czekała nas dalsza wyprawa i pływanie przy okolicznych małych i większych wyspach.

 

WALLS OF STONE

Mury Ston to seria kamiennych murów obronnych o pierwotnej długości ponad 7 kilometrów, które otaczały i chroniły miasto Ston w Dalmacji, część Republiki Ragusa, w południowej Chorwacji. Ich budowę rozpoczęto w 1358 roku. Dziś jest to jeden z najdłużej zachowanych systemów fortyfikacji na świecie. Mury robią niesamowite wrażenie z dołu, ale także będą i zwiedzając je. Byłam oczarowana. Często zresztą tak mam, że będą w jakimś historycznym miejscu i oglądając zabytki, staram się sobie to wyobrazić. Mianowicie układam sobie realny obraz tego, jakby to właśnie miało miejsce, jakbym tam była. Wiem to dziwne, ale dzięki temu czuję, że przeżywam część tej historii, która miała już miejsce.

Miasto Ston ma bogatą historię od czasów starożytnych. Położony u bram półwyspu, otoczony trzema morzami, chroniony czterema wzgórzami, bogaty w słodką wodę i słoną wodę, żyzne równiny, był ważnym ośrodkiem politycznym, kulturalnym i kościelnym. Ston miał pierwsze biskupstwo w chorwackim regionie etnicznym.

SPLIT

W tym pięknym mieście nie byliśmy zbyt długo, ale na tyle długo by móc choć troszkę go zobaczyć.

Z pewnością zachwycił mnie Pałac Dioklecjana. Rezydencja cesarza Dioklecjana została zbudowana na przełomie III i IV wieku jako obronna willa przeznaczona na jego siedzibę po abdykacji. W pierwotnej postaci reprezentowała typową dla epoki wczesnego dominatu tendencję do surowych i okazałych konstrukcji oraz form monumentalnych. Trafiliśmy też na małe przedstawienie w tym historycznym miejscu, a mianowicie pokazanie turystom jak wyglądało dawniej powitanie cesarza w tym miejscu. Była tam też Katedra Św. Duje z dzwonnicą, która ma wysokość 57 metrów i jest znakiem rozpoznawczym miasta. Jej konstrukcję rozpoczęto w XIII w. Schody prowadzą do samej dzwonnic, skąd rozciąga się piękna panorama Pałacu Dioklecjana oraz całego Splitu. Obecnie katedra jest ważnym miejscem liturgicznym; każdego roku w maju w dniu patrona Splitu św. Dujama wyrusza stąd słynna procesja. Nie ukrywam, że wejście na sam szczyt było dla mnie wyzwaniem, gdyż mam lęk wysokości. W ogóle nie ufam rusztowaniom, całe wejście i zejście było dla mnie wielkim wyczynem 🙂  Stamtąd udaliśmy się na Riva Harbor – bardzo fajną promenadę w porcie z deptakiem, gdzie można było usiąść pod palmą lub w jednej z lokalnych restauracji. Dość urokliwe miejsce. Niestety jak wspomniałam wyżej, w Splicie byliśmy krótko i nie ukrywam, że wróciłabym tam jeszcze.

TROGIR

Trogir to już w ogóle szybka i spontaniczna decyzja. Byliśmy tam może z pół dnia? Bardziej nasze miejsce, gdzie mogliśmy się przespać przed powrotem do domu. Po Trogirze pochodziliśmy trochę w ciągu dnia i wieczorem wyskoczyliśmy na drinka. Więc tutaj raczej nic Wam nie opowiem szczególnego, prócz tego, że miasto same w sobie jest bardzo urokliwe. 

Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało.

Całość relacji z moich wycieczek możecie zobaczyć na moim instagramie @agnieszkaniewiara . Wszystkie relacje są tam zapisane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *